Nie wiem, dlaczego wszystkim moim znajomym tak bardzo zależy na tym, bym nareszcie się z kims związała. Chyba za często oglądają sobie filmy erotyczne. Dla mnie to jest jakiś banał, że jak się ma stałego partnera, to już wszyscy dają ci spokój. A ja na razie nie potrzebuję jednego faceta, oni są tak różnorodni, tacy ciekawi, tak przystojni –każdy inaczej, że po prostu nie potrafię zrezygnować z tego poznawania coraz to nowszych. Wolę, gdy fascynują się mną, biegają z kwiatami, robią zdjęcia, wyczekują pod domem i nie dają spokoju. A jakby był jeden, to po jakimś czasie faza zauroczenia by minęła i co dalej? Wole być uwodzona jak królowa i wciąż czuć się najpiękniejszą na świecie, a nie zabiegać o uczucia. A tak – romantyczne spotkania, dobra muzyka w przyciemnionym pomieszczeniu i to nie od święta, tylko na co dzień. Nie wydaje mi się, żeby mogło być cokolwiek fajniejszego, niż takie niezobowiązujące randkowanie. A moje koleżanki? Od lat z tym samym facetem i jedyne, co z życia mają to cybersex albo darmowe mp3 – bez komentarza.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz